Long weekend



 W tym roku udało mi się wyjechać na majówkę, w dodatku na dłuższy okres niż tylko te trzy czy cztery dni jak to co roku bywa. Jako, że maturzyści byli zajęci pisaniem matur, a my mieliśmy wolne, wyruszyliśmy na Mazury. Jak już pisałam w poprzednim wpisie ja wraz z moim chłopakiem wstąpiliśmy jeszcze do Warszawy. Minął prawie tydzień od powrotu, a ja dopiero teraz mam trochę czasu na udostępnienie wpisu. Trochę się wahałam czy dodawać post o takiej tematyce, ale nie chcę żeby były tu tylko zdjęcia moich outfitów, postaram się urozmaicać bloga w lifestylowe wpisy, mam nadzieję, że pozytywnie będą przez was odbierane. Przygotowałam mix zdjęć z tego pobytu.

 Idealnie wpasowaliśmy się w słoneczną pogodę. Mogę śmiało powiedzieć, że nie było ani razu brzydkiego dnia. Strasznie lubię uczucie kiedy jestem oddalona od wszystkiego co mam na co dzień. Cudownie było siedzieć na tarasie, wpatrywać się w małe jeziorko, otaczający cię las i móc wsłuchiwać się w szumiące drzewa czy odgłosy wydawane przez ptaki. Jedyne co przeszkadzało nam to latające owady - w dzień pełno było os czy nawet szerszeni, a w nocy atakowały nas ogromne żuki, które często zjawiały się niespodziewanie, robiąc przy tym mnóstwo hałasu swoimi ogromnymi skrzydełkami. Szczerze mówiąc nie wiadomo co gorsze.
 Codziennie witało nas z rana słońce i sprawiało, że każdy z nas chodził z szerokim uśmiechem od ucha do ucha. Problemem z którym musieliśmy się zmagać to przede wszystkim zmywanie naczyń. Szczególnie gdy ze mną i Izą, było trzech ogromnych chłopaków, którzy pochłaniali sterty jedzenia. Potem nie wiadomo dlaczego, to my musiałyśmy męczyć się z myciem ich talerzyków, miseczek czy widelczyków.
 Oprócz leniuchowania wykonaliśmy parę konstruktywnych czynności, między innymi podróżowanie autem po pobliskich terenach, zwiedzanie i podziwianie pięknych widoczków, fotografowanie, kręcenie filmików czy też pływanie na kajakach.
 Dni niestety mijają szybko, szczególnie wtedy gdy jest się poza domem, w jakimś fajnym miejscu na wyjeździe. Miło jest wspominać, bo każda chwila jest wyjątkowa i wręcz niepowtarzalna. Lubię wyjazdy, sprawiają mi ogromną przyjemność. Lubię oderwać się od codzienności. Mam nadzieję, że wrócimy w to samo miejsce już niebawem :) Tymczasem zostawiam was z paroma zdjęciami, enjoy.












big love,
      Pauliette

5 komentarzy:

  1. Jestes swietna:*

    OdpowiedzUsuń
  2. mogę wiedziec dlaczego tak rzadko wpisy dodajesz!? Cześciej chcemy!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. fabulous photos!! some of them look like out of a magazine shoot :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 dvrkvska's blog , Blogger