MY NEIGHBOURHOOD





 Od czterech dni jestem w Stanach. Minelo tak malo czasu, a ja juz zdazylam wylapac miliony roznic. Chcialabym zaczac od tego, ze jestem totalnie zachwycona. Amerykanie tryskaja optymizmem i sympatia. Bedac w sklepie Victoria's Secret mialam okazje przeprowadzic rozmowe ze sprzedawczynia. Trwalo to conajmniej dziesiec minut. Opowiedziala mi tyle rzeczy o sobie, o tym skad pochodzi, co mysli o swoim kraju i co wedlug niej jest warte zobaczenia w Stanach. Bedac w innych miejsach spotkalam sie praktycznie z tym samym. Kazdy szeroko sie usmiecha, jest serdeczny i za kazdym razem rozmowa zaczyna sie od slodkiego "how are you?". W marketach jest mnostwo rzeczy, wszystko wyglada dokladnie tak samo jak w filmach. A co najlepsze ceny sa bardzo dobre :) Kupilam juz pare drobnostek i sadze, ze byly to naprawde swietne deale.
 Poki co widzialam mala czesc przedmiesci, a jutro sa moje urodziny(czasu polskiego juz dzisiaj) i po raz pierwszy wybieram sie do downtown na lunch by swietowac ta okazje.
 Obecnie jest u mnie wczesny wieczor, a moja ciocia wraz z kolezankami urzadza impreze z okazji tego, ze ich przyjaciolka w najblizszym czasie bedzie rodzic. W Stanach to wydarzenie nosi nazwe "Baby shower". Zrobie o tym osobny wpis, mam pare fajnych zdjec i mysle ze bedzie to warte opublikowania :)
 Kolejna rzecz o ktorej chcialabym napisac to msze. Dzis bylam po raz pierwszy na mszy w amerykanskim stylu. Nawet nie wiecie jak wielka atrakcja to dla mnie bylo. Na samym poczatku, wszyscy witaja sie ze soba, chwytaja za rece. Niektorzy nawet przytulaja i caluja w policzek. W kosciele jest kilku straznikow, ktorzy wyznaczaja wolne miejsca i kieruja gdzie mozna usiasc. Calosc jest praktycznie taka sama jak u nas. Oprocz tego, ze wplataja wiecej piosenek i nie ma organow, ktorych osobiscie nie lubie. Komunia jest po dwoma postaciami, chleba i wina - doslownie, nie ma oplatkow, tylko chleb, podzielony na male kawaleczki. Komunie rozdaja zwyczajne osoby, wyznaczone do tego, ktore wczesniej zbieraja sie przy wielkim stole, na samym srodku kosciola. Wiekszosc Amerykanow, wrzuca czeki jako ofiare, zamiast pieniedzy, a podczas znaku pokoju mozesz przytulic sie z osoba znajdujaca sie po twojej lewej badz prawej stronie. Tyle roznic wzbudzilo we mnie zafascynownie tym krajem. Posty bede dodawala na biezaco, majac chwilke wolnego. Poki co, mam dla was zdjecia sasiedztwa, w ktorym mieszkam u mojej rodziny. Jest cudownie. Dawno nie bylam tak bardzo szczesliwa :)

L O V E

ps - nie mam polskich znakow, przepraszam za niedokladne notki








5 komentarzy:

  1. Amerykanie bardzo dbają o swoje ogrody, co widać na zdjęciach- wszędzie pięknie skoszona trawka ;) wszystkiego najlepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tam cudownie! Mam nadzieję, że mi też się kiedyś uda wyjechać. Powodzenia ;))

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 dvrkvska's blog , Blogger